Forum tango argentyńskie Strona Główna tango argentyńskie
Forum Tangueros
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Proszenie do tańca
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Etykieta
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 9:42, 03 Lut 2009    Temat postu:

ja siedzialam tu i nie tylko na forach rozwazajac co wypada a co nie, natomiast moja przebojowa przyjaciolka ktora sprowadzilam sama:-) wczoraj w Kamforze przeszla sama siebie i poprosila WSZYSTKICH panow zanim ja zdarzylam cokolwiek powiedziec:-)))) Panowie. nastaly ciezkie czasy. nie znacie dnia ani godziny i wyglada na to ze bezpieczni jestescie tylko w meskiej toalecie:-)))) bo okazalo sie ze obecne panie rowniez sie poczuly dzielnie i sama bylam swiadkiem jak przynajmniej jednego pana kazda prosila. Adrenalina skacze do gory, robi sie nieprzewidywalnie, moze ucierpi na tym nieco refleksyjne tango, ale prosze nie bojcie sie tego - my mamy za soba wiele lat przesiedzianych (nie tylko na imprezach tangowych) lub przetanczonych z godnoscia samotnie na srodku. niewiele trzeba zeby zrobic komus wielka przyjemnosc. przeciez kiedys w dalekiej przyszlosci jak juz bede dobrze tanczyc tez bede tanczyc i z tymi co dobrze to robia i z tymi co zaczynaja...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
filek
Gość






PostWysłany: Wto 11:10, 03 Lut 2009    Temat postu:

w takich sprawach jednak będę konserwatorem Wink
bo jak kobiety zaczną prosić dziś, to się okaże za 5 lat że to one będą prowadzić ... ;P
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andrzej
Administrator



Dołączył: 29 Maj 2006
Posty: 366
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: WrocLove

PostWysłany: Wto 11:48, 03 Lut 2009    Temat postu:

a ja nie mam nic przeciwko temu żeby Dziewczyny zapraszały do tańca. W BsAs nie ma w tym nic nowego. Zwykle też to Partnerki wybierają lub dopuszczają do siebie Partnera - a nie Partner łaskawie wyraża chęć tańca z Partnerką. Zasady cabaceo są przecież dla wszystkich.

Co do desantu - no to jak wszędzie na świecie - zawsze jest ryzyko odmowy (co niestety proszące Panie muszą zaakceptować, a czego odmawiający Panowie - nauczyć się). Z drugiej strony kto nie ryzykuje - ten nie żyje! Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 15:38, 03 Lut 2009    Temat postu:

wiem, wiem, widzialam Twoja mine Pawel i uszanowalam ten osobisty obszar mezczyzny:-))))moze tak. zarowno Panie jak i Panowie musza liczyc sie z odmowa. wtedy mamy do czynienia z wolnym wyborem. ale uwazam ze nie nalezy przesadzac z asertywnoscia. asertywnosc to umiejetnosc a nie cnota. i nie nalezy jej niezaleznie od plci kultywowac dla niej samej. jest wiele ukrytych powodow dla ktorych latwo jest powiedziec drugiemu czlowiekowi nie. nie tylko w tancu. dobrze jest - jezeli "nie" nie jest wyrazne i z waznych powodow, zostawic i przypomniec sobie, ze gdy drugi cZlowiek przekracza most, to tez go to duzo kosztuje. nawet jesli sprawia wrazenie przebojowego. wiem to bo...no bo rozmawiam i slysze co ludzie mowia. jezeli "nie" nie bedzie pochopne, to bedziemy miec wszyscy wieksza odwage w przekraczaniu granic (wlasnych, wlasnych przede wszytkim...Smile i rowniez Panowie nieco na tym skorzystaja (przeciez czesc z Was tez boi sie podchodzic do nieznanych kobiet, przeciez tez czasem boicie sie co one pomysla i takie tam....Smile wczoraj mam wrazenie ze wlasnie niektorzy z Panow rowniez na tym ogolnym zamieszaniu skorzystali i przetasowali sie bez stresu....

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 15:43, 03 Lut 2009    Temat postu:

aaaaa...co do apokaliptycznych wizji "gdy przyjda czasy gdy kobiety zaczna prowadzic".... toz to tyle roboty i nauki:-) chyba nie bedzie w tym wzgledzie pospolitego ruszenia, raczej przymiarka w tym wzgledzie uczy szacunku dla Was Panowie......ale to prawda ze jak do tej pory najwspanialszym partnerem dla mnie okazala sie Kasia P Smile))))))

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
on
Gość






PostWysłany: Nie 23:52, 15 Mar 2009    Temat postu:

masz duszko tandę jak przyjedziesz do wawy.pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pon 10:24, 16 Mar 2009    Temat postu:

przyjade, przyjade:-) nie mam tylko pojecia jak trafic na odpowiednia milonge (z tych dziesieciu co je macie na tydzien) i kogo mam wygladac:-))))

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
on
Gość






PostWysłany: Wto 23:28, 14 Kwi 2009    Temat postu:

a może przestać myśleć w tańcu,że się jest początkującą.jeśli prowadzący jest bardziej zaawansowany od ciebie to się rozlużnij i tańcz tak jak cię prowadzi, tak jak muzykę słyszysz i czujesz.
biadolenie,że wszyscy są zaawansowani,a ja ciągle raczkuję nie jest dobre.jak zaczynasz taniec z tą myślą to nie będzie to dobre tango.
przez to np. będziesz nerwowo obłapiać kurczowo partnera lub za szybko stawiać kroki starając się,żeby twój "mistrz" był zadowolony.on będzie czuł tę nadgorliwość i tylko będzie mu przeszkadzała.
rozlużnij się i oddaj całkowicie partnerowi i muzyce.jeśli jest dobry,to na pewno poprowadzi cię tak byś się nie potykała i nie stresowała.to on ma dać ci przyjemność,a twoja przyjemność dopiero spowoduje jego zadowolenie.
wiem,że łatwo się mówi,ale jak się rozlużnić skoro musimy pamiętać o przynajmniej kilkunastu rzeczach,a zapominamy przynajmniej o połowie i z nerwów,że muszę i chcę,by spodobało się "takiemu"partnerowi nasze tango tańczymy jeszcze gorzej niż z naszymi początkującymi kolegami.
trzeba jednak zaufać i oddać się w tańcu partnerowi, a on będzie korygował niedostatki początkującej.jednak,gdy będzie się ona spinała,usztywniała czy sztucznie wyprężała będzie mu trudniej cokolwiek zrobić.
jednak duszko jeśli jesteś tak zdolna do tanga,jak inteligentna to sobie na pewno poradzisz.
żałuję jednak,że nie zaczynałaś wtedy,gdy ja zaczynałem,bo byś mi wiele pomogła.twoje przemyślenia są niezłe.
najczęściej dużo łatwiej się z jakąś pisaniną o tangu nie zgodzić niż zgodzić, a twoje wypowiedzi,choć często dotykają ciekawych i trudnych obszarów,są jednak przekonywujące.
żeby ci jeszcze bardziej przewrócić w głowie,powiem ci,że kilka tematów,które poruszyłaś,nikt jeszcze nie ruszył z taką dojrzałością,a ty podobno dopiero zaczynasz tango.
już teraz trudno mi dorównać do twojego poziomu wypowiedzi i nie mam tu na myśli polszczyzny (co oczywiste),tylko treści.
pa,bo już pózno.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 0:16, 15 Kwi 2009    Temat postu:

hmmmm...to brzmi jak odpowiedz pewnego policjanta: "niech Pani sie rozluźni i czerpie z tego przyjemnosc"Smile)))))) sorki za skojarzenie:_))))))))). a ja bym wolala cos o sposobach. dla mnie wyjatkowo dobre okazalo sie zamykanie oczu podczas tanca. wiecej wtedy czuje, co wiecej jakos latwiej jest "odcedzic" to co najwazniejsze, bo partner niejeden czasem sie nieco miota w swoich zamiarach i nadaje sprzeczne komunikaty, nic mnie nie denerwuje, jest muzyka, ja i ten ktory mnie prowadzi. natomiast zdazylam zauwazyc ze zyczliwie nastawieni i doswiadczeni w obcowaniu z paniami partnerzy tez maja sposoby zebym sie rozluznila. odsresowala, odzloscila itp. zdecydowanie niewerbalne. jest ich wiecej, ale nie wszystkie umiem rozpoznac jeszcze. taki jeden z nich to jest przygarniecie mnie pewnym ruchem, i leciutkie uniesienie na chwile do gory. sprobujcie jezeli nie wierzycie, naprawde dziala:-)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 8:14, 15 Kwi 2009    Temat postu:

jeszcze raz przeczytalam watek Bailariny (swoja droga brawa bo argumenty przeciw ponizej pasa...np "piszesz ze sie podobasz a Cie nie prosza", "Chcialabys zeby Cie prosili z grzecznosci?"). mozna by podsumowac to zachecanie Panow do proszenia "Ino oni nie chcom chciec"Smile)).zastanowilam sie co ja uwazam. po pierwsze kobieta NIE MUSI ladnie wygladac. ma nie smierdziec i nie byc pijana. i bez przesady Panowie:-) nie musi byc ladna, mloda, atrakcyjna (ale nie za bardzo, patrz-dyskusja o dekoltach). no rozumiem, ze mila nieco powinna byc jesli idzie o warunki polskie:-) Kto uwaza inaczej, niech spojrzy najpierw w lustro a potem dopiero rzuca kamieniem:-) Ja tancze z panami przystojnymi i nie-, z mlodymi (dla mnie w innymi kontekscie ZAmlodymi) i ze starszymi, z tanczacymi i nie-. Tancze z przyjemnosci a czasem z grzecznosci. tyle ze staram sie zeby ta "grzecznosc" sie przerodzila w ogolnozyczliwy stosunek do panow co to z nimi panie niechetnie:-)))) Co wiecej, czasem sama ich prosze i zachecam. i to nawet niekoniecznie dla inwestycji na przyszlosc (za rok, dwa, gdy beda dobrymi juz tancerzami nie wiem jak mi sie ulozy zycie i czy bede moc dalej tanczyc tango), po prostu dlatego ze widze ze tego potrzebuja. Toz to w koncu nie jest proszenie o reke wiec jesli o mnie idzie, to tak, ja chcialabym zeby ze mna tanczono z kazdego powodu- z przyjemnosci, z grzecznosci, ze zlosci i co tam jeszcze. i czasem taniec "z grzecznosci" okazuje sie z jakiegos powodu wazny. no ale trzeba dac sobie i drugiemu komus szanse. i nie planowac, nie kalkulowac (nawet panowie pewnie nie wiecie jak kobiety potrafia poprzeliczac bedących na milondze panow na ilosc tand ktore moga spedzic na parkiecie. po co tak? caly czas przebija mi zarzut z innej tangowej dyskusji- po co tak komplikowac? wiec moze ja lubie komplikowac rozwazania o tangu, ale jestem za tym, zeby przekladalo sie to na proste rozwiazania w realu?Smile tanczcie Panowie, po prostu tanczcie:-)))

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
on
Gość






PostWysłany: Czw 11:08, 16 Kwi 2009    Temat postu:

tak.zamknięte oczy są niezłe i wskazane.
małe uniesienie ma na celu pomoc w utrzymaniu równowagi i trzymaniu osi.czym partner tańczy na wyższym poziomie tym bardziej wyostrza swoje oczekiwania.zapewne i na odwrót,bo więcej wiemy i czujemy.
jestem zwolennikiem wymiany uwag pomiędzy tangami nawet (a może przede wszystkim) o tym jak coś poprawić,co mi przeszkadzało,co u mnie czułem że nie działa.
uważam,że jeśli wiem co było przyczyną,to już połowa sukcesu.wiem co mogę próbować poprawić,albo spytać się na najbliższych warsztatach jak to poprawić.najtrudniej i najgorzej gdy nie uświadamiamy sobie własnych lub partnerki słabości.wtedy stoimy w miejscu.
niestety u nas panuje raczej przekonanie,by na te tematy nie rozmawiać między tangami,bo to rozprasza i może zaboleć.
uważam,że jeśli się rozmawia życzliwie i z całą serdecznością podchodzi do partnera-ki i do problemu,nie powinno być mowy o psuciu humoru.
wiele spostrzeżeń od razu można wykorzystać dla poprawienia naszego tańca.
oczywiście nie mogą to być uwagi w formie nauki czy krytyki.myślę raczej o poprawianiu drobnych niuansów i rozważaniach w rodzaju jak pomóc sobie nawzajem,by to czy tamto zadziałało lepiej.
o tym co było dobrze i dawało radość nie ma potrzeby mówić.oboje partnerzy czują to doskonale.
chodzi o polepszenie komunikacji w celu poprawy tańca.
osobiście bardzo lubię jak partnerka zwraca uwagę na jakieś moje błędy.pomaga mi to przyjrzeć się problemowi dokładniej i przeanalizować go.
oczywiście takie uwagi są dopuszczalne u bardziej zaawansowanych,bo bardzo początkujący mają zbyt dużo do poprawienia i nie ma na to czasu na milondze.tam muszą starać się złapać pierwsze momenty przyjemności z tanga.
dlatego nauczyciele zawsze zalecają na kursach,by zająć się sobą i swoimi błędami,a nie pouczać partnera,bowiem przy braku zadowolenia z tańca (a takie często mają początkujący) najłatwiej przyczyny szukać w niedoskonałości partnera, a nie w swoich brakach.
przepraszam cię duszko za mój ton (mądrząco się nauczycielski),ale niestety czasem tak wychodzi.
może zbyt poważnie podchodzę do tanga.
zresztą w mniejszym środowisku atmosfra jest zawsze bardziej przyjazna dla początkujących i wymiana poglądów u was może być bardziej otwarta niż u nas.
wspominasz,że oczekujesz sposobów.
trochę to trudne.
dla mnie sporo staje się jasne,gdy biorę partnerkę w ramiona.
wcześniej trudno coś konkretnego powiedzieć.każda dziewczyna jest inna.ciało składa się z setek kości,mięśni i ścięgien.mózg jest jeszcze bardziej skomplikoway,a do tego tango jest pełne magii
czy będziesz na robercie? będzie w ten weekend.
a bailarina?ja "chcę chcieć",a nie wiem nawet która to dziewczyna,mimo że chodzę już trochę na milongi i wydawałoby się,że znm wsztystkie.ten wyjątek potwierdza regułę.to mnie zastanawia.

marcin napisał tu rok temu,że zauważył,że w warszawie dziewczyny nie są zainteresowane proszeniem wzrokiem.chyba tak troszkę wtedy było.
pozbawiają się decydowania z kim będą tańczyć.
może była to celowa robota panów.ciągle mało jest tych co umieją dobrze tańczyć.są oni w mniejszości i to oni rozdają karty.może panie muszą się z tym pogodzić.
może jest to moda na nierozglądanie się za proszącym,i uznanie,że i tak moi stali partnerzy mnie poproszą.przez to chyba dużo tracą.
panie,mimo że zwykle jest ich więcej są największą atrakcją milongi i to one powinny decydować z kim będą tańczyć,a nie poddawać się i pozostawiać decyzję w rękach panów.
może taka postawa wzięła się z poglądu,że za partnerami rozglądają się na pewno początkujące,więc zaawansowanym milongerom takie zachowanie nie przystoi i przez to lubią,gdy ich stali partnerzy podchodzą do nich np z tyłu i odrywają od rozmowy z koleżanekami.
niestety takie zachowanie jest typowe w klubach salsy.
uwaga marcina jest już nieaktualna i dziś najlepsze tancerki w warszawie proszą wzrokiem,a tylko te które chcą udawać najlepsze udają,że się nie interesują nikim i niczym.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
duszka
Bywalec



Dołączył: 29 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 16:20, 16 Kwi 2009    Temat postu:

tez pasuja mi wskazowki partnera co zrobic troche inaczej, bardzo dobrze odbieram to, ze partner w ten sposob "inwestuje" w nasz taniec, chce mi i sobie pomoc. ale granica jest drobna i latwo popasc w przykra krytyke - czyli przydatne sa wskazowki - trzymalabym sie tego ze wskazowki jak lepiej sie trzymac, kiedy oprzec, jakczytac sygnaly gora-dol u tego konkretnego partnera (chodzi mi o to kiedy noga moja idzie dolem a kiedy gora, zwykle dopiero po fakcie zalapuje:-)))) uwielbiam jak partner powtarza figure "glosno i wyraźnie" az uda mi sie zalapac, a potem jeszcz raz ja powtarza tak zebym miala przyjemnosc z tego ze wiem i robie:-)
patrzenie to osobna historia, po prostu nie umiem. tlumacze sie problemami krotkowidza, ale to oczywiscie nie dlatego. nie umiem tego w tej chwili ruszyc. dlatego dzieki wszytskim ktorzy prosza mnie zza plecow czy w jakikolwiek inny sposob:-)
nie bede "na Roberto", chociaz chodzilo mi to po glowie, na warsztaty brakuje mi partnera. napisalabym to juz na privie, ale Onie nie nadesz mi mozliwosci:-))) zrob jakiegos nicka (no chyba ze juz masz, i to wszystko tlumaczy- w takim wypadku gwarantuje dyskrecje:-))). jakos mi niezrecznie pisac na publicznym forum kiedy sie do tej stolicy wybieram:-)a moze majowy wypad w Karkonosze?
pozdrawiam prywatnie Onego, a innych juz tak normalnie, publicznie:-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bk
Bywalec



Dołączył: 08 Wrz 2006
Posty: 95
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław/Clermont-Ferrand

PostWysłany: Czw 18:14, 16 Kwi 2009    Temat postu:

To ja poprosze namiary na tych, co to "glosno, wyraznie" i cierpliwie powtarzaja- moze byc na priva...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
helter
Bywalec



Dołączył: 02 Lut 2009
Posty: 41
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław, Gdańsk

PostWysłany: Sob 14:54, 18 Kwi 2009    Temat postu:

co do proszenia do tańca przez panie i w ogóle sposobów proszenia do tańca, to jest to kwestią wyczucia i naszej osobowości, wychowania i każdy powinien radzić sobie z tym po swojemu, tak jak i z tangiem radzimy sobie po swojemu - nie wiem, czy jakiekolwiek rady tutaj mogą zmierzać do wypracowania uniwersalnego/idealnego sposobu na zapraszanie do tańca

jest już cabeceo i jest ono częścią tangowej etykiety za oceanem i jak dla mnie jest to bardzo dobra reguła, ale co z tego, skoro jako raczkujący tancerz nie zwracam uwagi na czyjś wzrok, bo myślę sobie, że jeszcze nie jestem na tym etapie, żeby z daną panią zatańczyć, bo nie dam jej przyjemności

i tak to już jest, że każdy ma swoje myśli (niewidoczne przecież dla innych) - jedni przychodzą spokojni i rozluźnieni potańczyć, a innym kotłuje się w głowie
uważam, że nadmierne myślenie w ogóle przeszkadza w "po prostu" robieniu, w tańczeniu i w czerpaniu przyjemności z tańca

tango to muzyka, dwoje ludzi i ich wyczucie tańca - reszta powinna pozostać z boku w czasie tańca (mniej lub bardziej efektowny strój, wystrój i charakter sali, ludzie obserwujący tańczących z boku) - liczy się przede wszystkim koncentracja na tańcu "tu i teraz"

dobrze, że jest takie forum na którym można sobie porozważać co nieco i poroztrząsać te czy inne tematy, bo na parkiecie już trzeba przede wszystkim być


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
on
Gość






PostWysłany: Sob 17:32, 18 Kwi 2009    Temat postu:

tak
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Etykieta Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 5 z 8

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin