Forum tango argentyńskie Strona Główna tango argentyńskie
Forum Tangueros
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

para tangueros - nietangueros
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Tango
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość
Gość






PostWysłany: Pon 23:30, 23 Lip 2007    Temat postu:

Witam!
Jestem zupełną świeżynką na tym forum, podjęłam krok w celu zarejestrowania się, ale pełna rejestracja wymaga interwencji Administratora, a on o tej porze pewnie śpi... Smile
A chcę napisać, jak to wygląda u mnie: zaciągnęłam parę razy mojego męża na lekcje tanga - instruktorzy tańca organizowali milongi i najpierw uczyli kroków, a potem można było ćwiczyć to, czego się nauczyło. Niestety mój mąż trenował uparcie jeden podstawowy krok bez żadnych modyfikacji, a na moje prośby, że "może poćwiczymy to, co nam dzisiaj pokazali?" odburkiwał: "kto tu rządzi? Słyszałaś, to mężczyzna prowadzi!". W sumie to miał rację - mężczyzna powinien być "macho", ale... powinien cosik umieć, żeby rządzić. A nie jeden krok... No i skończyła się nasza "przygoda" z tangiem. A ja "się ślinię" na samą myśl o tym tańcu... I tu powstał problem: z kim to tango tańczyć, jeśli mój małżonek tego nie czuje? A do tanga trzeba przecież dwojga...
Są u nas organizowane milongi, nawet niedawno wybrałam się na takową, ale po usiłowaniu przetańczenia jednego utworu podziękowałam. Jeśli nawet kiedykolwiek umiałam choć jeden krok, to nic nie pamiętam. Ze zdenerwowania zesztywniałam jak kołek i partner (notabene instruktor) nie miał ze mną lekko prowadząc mnie po parkiecie. To są skutki nie tańczenia tańców towarzyskich - nie bywamy z mężem na takich imprezach, ja próbuję czegoś sama - trafiłam na Flamenco i zafascynowało mnie... Ale tango nadal śni mi się po nocach.
Więc pytam: czy w Szczecinie, bo stąd jestem, jest ktoś (znaczy mężczyzna Wink), który miałby chęć i cierpliwość nauczyć mnie lub nauczyć się ze mną tańczyć tango?
JoannaK
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Franco Zarrazzo
Bywalec



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 7:38, 24 Lip 2007    Temat postu:

Bailarina napisał:


Myślę, że drugim ukrytym problemem jest zazdrość.
Np: ona piękna, w pończochach samonośnych i z kwiatem we wlosach co środa i sobota wiruje w ramionach tangueros, a on jest o to skrycie zazdrosny. < CIACH >Zazdrość powoduje u niego zacięcie się, zamknięcie emocjonalne na tym polu....


Odwróćmy sytuację. A co, jeśli partner wiruje co najmniej raz w tygodniu z partnerkami w samonośnych pończochach, rożami we włosach, dekolatami do "pasa" Wink ? I co, jeśli te partnerki są często młodsze od niego i od jego żony (stałej partnerki?). I co, jeśli ona widzi i czuje, że jemu tańczy się po prostu swobodniej z innymi dziewczynami? I co, jeśli wyraźnie widać, że tańcząc z innymi on się realizuje? Spełnia jako facet na co dzień wytykany jako przyczyna wszystkich nieszczęść w związku? A także przyczyna globalnego ocieplenia, inwazji szarańczy w Afryce, epidemii choroby wściekłych krów i plam na Słońću? Jak wtedy reaguje kobieta? I jak powinna zareagować dojrzała tanguera?

Tak na marginesie - polecam książkę E. Berne'a "W co grają ludzie". Przykład pewnej gry, w której wykorzystano taniec jako argument jest tam bardzo wymowny w kontekście opisanej wyżej przeze mnie sytuacji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Franco Zarrazzo dnia Wto 8:13, 24 Lip 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Franco Zarrazzo
Bywalec



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:11, 24 Lip 2007    Temat postu:

Gość napisał:
Witam!
Niestety mój mąż trenował uparcie jeden podstawowy krok bez żadnych modyfikacji, a na moje prośby, że "może poćwiczymy to, co nam dzisiaj pokazali?" odburkiwał: "kto tu rządzi? Słyszałaś, to mężczyzna prowadzi!".


Trudna sprawa. Być może mężczyzna za mało był dopieszczony przez instruktorów (w tym wypadku instruktorkę). Z autopsji wiem, jak wiele potrzeba facetowi do przekroczenia bariery salidy. Może miałem to szczęście, że od razu trafiłem na różnych instruktorów (dzięki :*), może miałem jakieś samozaparcie czy determinację.
Z krokiem podstawowym jest o tyle dziwnie, że jedni instruktorzy potępiają naukę tanga właśnie od salidy, inni wręcz przeciwnie. Osobiście na dzień dzisiejszy po ostatnich intesywnych kursach udzielanych pewnej pannie nie mam sprecyzowanego zdania.

W Pani wypadku próbowałbym przekonać męża do odrobiny perwersji - znaczy ćwiczeń z przepaskami na oczach - ćwiczeń z balansowaniem ciężarem ciała, zrozumieniem obecności drugiej osoby, nauką dialogu ciał i dusz. To prawie niewykonalne - prawie nikt się na takie rzeczy nie chce godzić, ale to zdaje egzamin. Człowiek zaczyna słuchać drugiego, a nie tylko bezmyślnie stawiać kroki w przód i w tył, licząc, że partnerka zrobi to, co on akurat chce.
Przez ostatni sezon miałem do czynienia z jednym takim uczniem - przez kilkanaście (dzieścia kilka?) lekcji nie nauczył się nic. NIC! Tłumaczenie, żeby próbował balansowac partnerką, próbował jej słuchac - nic nie dało. On po prostu BEZMYŚLNIE pchał nogi w przód czy w bok. Nie jestem instruktorem ani nie mam doświadczenia pedagogicznego - po prostu pomagałem w zajęciach. Nie wiem jak trafić do takich ludzi. Z mojego punktu widzenia taka osoba po prostu nie ma tego czegoś, co powinien mieć tanguero.

Cytat:

W sumie to miał rację - mężczyzna powinien być "macho", ale... powinien cosik umieć, żeby rządzić. A nie jeden krok... No i skończyła się nasza "przygoda" z tangiem. A ja "się ślinię" na samą myśl o tym tańcu... I tu powstał problem: z kim to tango tańczyć, jeśli mój małżonek tego nie czuje? A do tanga trzeba przecież dwojga...


To nie takie proste. Może pani np. podsunąć mu (oczywiście dyskretnie) wizję tańczenia z opisanymi w poście wyżej partnerkami z nogami do nieba i dekoltami do pasa. To może go zmobilizować Wink. Pozostaje kwestia pani tolerancji. Druga strona medalu: pani zaczyna tańczyć, dobrze tańczyć. Wychodzi pani z domu na milongi, sama, bez męża. Coraz częściej. Jak zareaguje mąż? Jak rodzina? Sąsiedzi? A ci ostatni potrafią namieszać i podjudzić... Im dłużej jestem w tangu i próbuję obserwować różne sytuacje, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że "tango, to życie"...

Cytat:
Są u nas organizowane milongi, nawet niedawno wybrałam się na takową, ale po usiłowaniu przetańczenia jednego utworu podziękowałam.


A gdzie te milongi? Właśnie próbowałem wejść na stronę Szczecina (ze strony Moniki) i kicha.

Cytat:
Jeśli nawet kiedykolwiek umiałam choć jeden krok, to nic nie pamiętam.


I bardzo dobrze Smile. Proszę zapomnieć o krokach, zamknąć oczy i posłuchać tego typa, który będzie trzymał panią w ramionach Wink.

Cytat:
Ze zdenerwowania zesztywniałam jak kołek i partner (notabene instruktor) nie miał ze mną lekko prowadząc mnie po parkiecie.


To zwykły stres. Opisana wyżej dziewczyna, którą próbuję wprowadzić w świat tanga, prowadzi się w moich ramionach dość swobodnie. Kiedy po tygodniu lekcji wyjechała na pierwszą, tańczoną milongę, z przerażeniem obserowałem, jak zesztywniała i jak wbijała paznokcie w ramię partnera. Tylko czekałem, aż krew tryśnie (dziękuję za wyrozumiałośćSmile ).

Pewna urocza Czarownica z Warszawy, tańcząca tango, próbuje czasami namawiać do łączenia tanga z ćwiczeniami oddechowymi, np. z Jogi. Myślę, że jest to bardzo dobry sposób na wyluzowanie. Jedna z brzeskich (i najmłodszych) tanguer regularnie ćwiczy jogę i na dzień dzisiejszy jest to chyba najlepiej "słuchająca" dziewczyna w naszym środowisku. Ten sam sposób polecał swego czasu Marcin Sierpawski z Krakowa - sprowokowac partnerkę do oddychania, nachylić się nad nią, wziąć głęboki oddech tak, żeby ona go słyszała (a może nawet poczuła, np. na włosach albo ramieniu). Czasami szeptam jakieś "czary" do ucha. Sprawdzone - działa Smile. Szczególnie, gdy spiętej debiutantce bez pardonu proponuję trzy głebokie oddechy z uniesieniem ramion Smile.

Cytat:
To są skutki nie tańczenia tańców towarzyskich - nie bywamy z mężem na takich imprezach, ja próbuję czegoś sama - trafiłam na Flamenco i zafascynowało mnie...


Ja nie tańczyłem przez kilkanaście lat, chociaz kończyłem kursy tańca towarzyskiego w latach 80tych. To są globalne skutki alienacji, zagubienia, wpływu przekaźników na nasze życie. To świat oszalał. Tango przywraca harmonię.

Cytat:
Ale tango nadal śni mi się po nocach.


Trzeba coś z tym zrobić Razz

Cytat:

Więc pytam: czy w Szczecinie, bo stąd jestem, jest ktoś (znaczy mężczyzna Wink), który miałby chęć i cierpliwość nauczyć mnie lub nauczyć się ze mną tańczyć tango?


A co szanowny małżonek na to? Proszę uważać, droga pani Smile.


Serdecznośc z drugiego końca Polski

FZ


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Franco Zarrazzo dnia Wto 11:39, 24 Lip 2007, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
surfer1
Bywalec



Dołączył: 11 Lis 2006
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:49, 24 Lip 2007    Temat postu: para tangueros -nietangueros

Witam,
Ta dyskusja wywołana moim postem z zeszlego roku jeszcze się ciągnie. Ostatni post Zaracco wreszcie jest bliski sedna. Jest tak w starych małżeństwach, że żona przyzwyczajona do stałego męża, który jeszcze na dodatek nigdy nie oglądał się nawet za innymi kobiietami, traktuje go jako domowy mebel. Po prostu jest zawsze w domu i zawsze można jakieś niepowadzenia na niego zwalić. Sytuacja się odmienia gdy ten cichy i potulny chłopina zaczyna mieć pasję, którą zresztą miał skrywaną od dawna. Z żoną mu się źle tańczy z przyczyn jw. a i też po co ma się wysilać skoro jest tyle młodszych i dobrych tancerek, które, mimo jego wieku, chętnie z nim tańczą (tańczy już od 5 lat). Taka sytuacja może niebezpiecznie w pewnym momencie zdryfować na nieprzewidziane tory. Tak się zastanawiam, że chyba jedynym rozsądnym wyjściem będzie nauczyć żonę tańczyć tym bardziej, chyba podskórnie czuje (żona oczywiście). iż mąż się zmienił i ona też musi zmienić swój stosunek do małżeństwa. (wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji zyślone).
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Franco Zarrazzo
Bywalec



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:41, 24 Lip 2007    Temat postu: Re: para tangueros -nietangueros

surfer1 napisał:
Witam,
Ta dyskusja wywołana moim postem z zeszlego roku jeszcze się ciągnie.


Bo problem niebłachy - wręcz życiowy.

Cytat:
Ostatni post Zaracco wreszcie jest bliski sedna.


Dzięki Smile. Nie ma to jak wieloletnie doświadczenie zdobyte na polu walki i okupione krwawymi ofiarami Very Happy.

Cytat:
Jest tak w starych małżeństwach, że żona przyzwyczajona do stałego męża, który jeszcze na dodatek nigdy nie oglądał się nawet za innymi kobiietami, traktuje go jako domowy mebel.


Pozwolę sobie zacytować fragment książki K. Jankowskiego (uznanego psychiatry) "Hipisi. W poszukiwaniu ziemii obieanej".

„...polega on na tym, że kobieta nie potrafi pogodzić się z przegraną [partner nie spełnia oczekiwań]. Jej napięcie i wrogość narasta i w pewnym momencie zaczyna komunikować to partnerowi przy każdej nadarzającej się okazji i w bardzo różny sposób. Może więc ośmieszać męża przed dziećmi lub znajomymi, może nie odzywać się do niego, dawać do zrozumienia, że z jego powodu ma bóle głowy i rozstrojone nerwy. Będzie to oczywiście pogłębiało poczucie własnej niedoskonałości, winy i wrogości wobec siebie u mężczyzny. Może on starać się „wyrównać rachunek”, ustępując żonie we wszystkim, nadmiernie się jej podporządkowując. Zachowanie to jest następnym krokiem w wypadaniu z roli męskiej i może wywołać w kobiecie ukryte pragnienie ukarania go. Manipulując odpowiednio dozowaniem „złych wibracji”, może ona łatwo uniemożliwić swojemu mężowi reakcję seksualną – okaże się on wówczas impotentem ! Będzie to oczywiście następnym argumentem służącym poniżeniu partnera. Ze swej strony mąż może zareagować tak silnym poczuciem winy, depresji i lęku, że będzie to wymagało leczenia psychiatrycznego. Jeśli się tak stanie, będzie to kolejne „ zwycięstwo” odniesione przez kobietę. Zwycięstwo to może być już ostateczne, a nowa sytuacja trwała. W chorobie psychicznej oboje małżonkowie znajdują wówczas pewne usprawiedliwienie swojego niepowodzenia. Kobieta przyjmuje wtedy postawę, która można wyrazić następująco: >>Sami widzicie, nic się nie da z nim zrobić, on jest po prostu chory<<. Mężczyzna natomiast szuka w swej chorobie wymówki zwalniającej go z dalszych starań i z poczucia winy. Możliwy jest także nieco odmienny rozwój wydarzeń. Agresywność kobiety może w pewnym momencie stłumić poczucie winy, a wywołać intensywną wrogość mężczyzny, który szuka uznania i akceptacji w związkach pozamałżeńskich. Walka staje się wówczas bardziej wyrównana i może trwać latami, wywołując kolejno załamanie się to jednego, to drugiego partnera.”

Czy zatem namiastką takiego związku może być samorealizacja w tangu? W samym tangu, nie wychodzącym na płaszczyzny pozaparkietowo-stolikowe? Ja myślę, że jak najbardziej. W tym wypadku tango jest formą terapii (a może ucieczki?). Kto tam to wie...

Pozdrawiam serdecznie

Cytat:
(wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji zyślone).


A nazwiska i imiona zmieniono ku ochronie niewinnych. Żadne zwierzę nie ucierpiało podczas pisania niniejszego posta (nie licząc upierdliwego komara, pałętającego się po monitorze). Wink

FZ


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 12:30, 24 Lip 2007    Temat postu:

Tak sobie czytam ten wątek, i doskonale rozumiem wszystkich, bo sama żyję z nietańczącą drugą połową, ale znajduję tez coś dobrego, co może wyniknąć z tego, że istnieją pary "niesymetryczne":

Połówki tańczące będą w końcu się emancypować. Nie ma przecież sensu siedzieć w domu tylko dlatego, że ten drugi nie lubi tańczyć - i nie potrzeba aż kryzysu w związku, zeby jedno chodziło sobie samo na tango. Zaczną więc chodzić, i w ten sposób na milongach pojawią się osoby bez oficjalnych par, proszące do tańca różne inne osoby, wprowadzając element świeżości i zmiany do rutynowych układów towarzyskich.

Może dzięki temu uda się przezwyciężyć ten okropny zwyczaj przychodzenia na milongę z partnerem i tańczenia tylko z nim/nią. Zwyczaj ten jest okropny, potarzam, okropny, bo prowadzi do tego, że duża część osób, zwykle ładnie ubranych i dobrze tańczących dziewczyn siedzi sama zastanawiając się, dlaczego nikt ich nie prosi do tańca.

P.S. Od chodzenia na tango bez szanownej małżonki / małżonka do zdrady jeszcze długa droga!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JoannaK
Bywalec



Dołączył: 23 Lip 2007
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecin

PostWysłany: Wto 23:06, 24 Lip 2007    Temat postu:

Teraz już piszę jako "ja" Smile
Bailarino: cieszę się, że nie potępiasz oddawania się pasji, nawet jeśli nie można dzielić jej z partnerem. U mnie tango to chyba jeszcze nie pasja, ale... kto wie, jak się może rozwinąć.
Mój mąż ma swoje zainteresowania - motocykl (zanim urodziło się nasze dziecię, jeździłam razem z nim, teraz jest to trudniejsze), ryby - łowienie nigdy mnie specjalnie nie pociągało. Ja mam swoje flamenco. Przecież związek nie polega na tym, żeby wszystko robić razem, trzeba mieć też "swój świat". Chyba jakoś jestem w stanie przekonać męża, że nauka tanga z kimś innym to tylko taniec. Zwłaszcza, że sam "stanął okoniem".
Franco: wieczorki tangowe w Szczecinie organizują Adrian Grygier i Dorota Kiszka - obecnie żona Adriana, więc pewnie też już Grygier, prowadzący szkołę DKDANCE.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Franco Zarrazzo
Bywalec



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:26, 25 Lip 2007    Temat postu:

JoannaK napisał:
Ja mam swoje flamenco. Przecież związek nie polega na tym, żeby wszystko robić razem, trzeba mieć też "swój świat".


Pogratulować dojrzałości Smile.

Cytat:
Chyba jakoś jestem w stanie przekonać męża, że nauka tanga z kimś innym to tylko taniec. Zwłaszcza, że sam "stanął okoniem".


Okoniem staje większość znanych mi mężczyzn. Jeśli odkryję cudowny eliksir na zmianę tego stanu rzeczy, nie omieszkam ogłosić tego na forum (patentując oczywiśce najsajmwpierw wynalezek). Zapewne będą potrzebni betatesterzy specyfiku...

Cytat:
Franco: wieczorki tangowe w Szczecinie organizują Adrian Grygier i Dorota Kiszka - obecnie żona Adriana, więc pewnie też już Grygier, prowadzący szkołę DKDANCE.


A można prosić o grafik milong? Na stronkę Szczecina nadal się nie można dostać - interesuje mnie przede wzystkim termin 4-5 sierpnia. Zlot żaglowców skłania kilka osób do udania się w rejony Szczecina właśnie w tym terminie (o ile nie pochrzaniłem terminów).

Pozdrawiam

Bosman Franek


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 17:37, 25 Lip 2007    Temat postu:

Cytat:
Okoniem staje większość znanych mi mężczyzn. Jeśli odkryję cudowny eliksir [...] Zapewne będą potrzebni betatesterzy specyfiku...


zgłaszam swojego męża na betatestera! Twisted Evil


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Śro 20:16, 25 Lip 2007    Temat postu:

Ja mojego też! Very Happy
A grafiku jako takiego nie ma, wiem że milongi są w wakacje we wtorki i czwartki. Próbowałam dodzwonić się do Adriana, bo koleżanka dała mi numer, ale nie odebrał, nie odpisał też na SMSa, może prowadzi zajęcia. Jeśli chcesz, to spróbuj sam się skontaktować: [numer wykasowany]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JoannaK
Bywalec



Dołączył: 23 Lip 2007
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecin

PostWysłany: Śro 20:21, 25 Lip 2007    Temat postu:

Przepraszam, nie zalogowałam się. Ten powyższy post jest mój... Embarassed

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blautango
Bywalec



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 8:35, 26 Lip 2007    Temat postu: milongi w Szczecinie

Anonymous napisał:
Ja mojego też! Very Happy
A grafiku jako takiego nie ma, wiem że milongi są w wakacje we wtorki i czwartki. Próbowałam dodzwonić się do Adriana, bo koleżanka dała mi numer, ale nie odebrał, nie odpisał też na SMSa, może prowadzi zajęcia. Jeśli chcesz, to spróbuj sam się skontaktować: 0600-35-05-35


Według moich informacji milongi w Szczecinie są we wtorki i środy, o ile coś się nie zmieniło.

Jak pisze Joanna, warto potwierdzić u źródła, czyli telefonicznie u Doroty i Adriana.

We wtorki w Szczecinie milongi od godz. 20.30
w klubie Camarillo przy ul. Mściwoja 8 (blisko Zamku) [link widoczny dla zalogowanych]
Ok. 21.00 pokazujemy podstawowe kroczki
Wstęp wolny!
Wszystkich serdecznie zapraszamy.


W środy w Szczecinie milongi od godz. 21.15
Klub "Remedium" - ul. Marii Skłodowskiej-Curie 11

Organizatorzy obu milong:
Dorota Kiszka-Grygier i Adrian Grygier czyli Szkoła Tańca 'DKDANCE'
tel: 0 600 35 05 35
mail: [link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]



Prawdopodobnie coś się zmieni od jesieni, jak się uaktywni stowarzyszenie, które ma bardzo ambitne plany (pozdrowienia dla Pani Prezes Joanny i całej sympatycznej grupy poznanej w Rajgrodzie!)


Serdeczne pozdrowienia
Monika Blauth


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Franco Zarrazzo
Bywalec



Dołączył: 17 Cze 2006
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:11, 26 Lip 2007    Temat postu:

Dzięki za info Smile.

Pozdro


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JoannaK
Bywalec



Dołączył: 23 Lip 2007
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecin

PostWysłany: Czw 9:36, 26 Lip 2007    Temat postu:

W czwartki odbywają się milongi w klubie "Pomiędzy" na nowej Starówce, organizatorami również są Adrian i Dorota. W zaszłym tygodniu była połączona z projekcją filmu "The Tango Lesson" (piękny:-)). Z tego, co wiem, dzisiaj również będzie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blautango
Bywalec



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 9:43, 26 Lip 2007    Temat postu: milonga w "Pomiedzy"?

JoannaK napisał:
W czwartki odbywają się milongi w klubie "Pomiędzy" na nowej Starówce, organizatorami również są Adrian i Dorota. W zaszłym tygodniu była połączona z projekcją filmu "The Tango Lesson" (piękny:-)). Z tego, co wiem, dzisiaj również będzie.


Joanno, czy możesz przesłać mi dokładne informacje - gdzie, w jakich godzinach, czy wstep jest platny - żebym mogła to opublikować w dziale "Milongi" na mojej stronie [link widoczny dla zalogowanych]

Z gory dziękuję

Monika


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Tango Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin