Forum tango argentyńskie Strona Główna tango argentyńskie
Forum Tangueros
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

para tangueros - nietangueros
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Tango
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gość
Gość






PostWysłany: Czw 15:56, 24 Sie 2006    Temat postu: para tangueros - nietangueros

Czy ktos sie zastanawiał nad takim problemem - związek złożony z osoby ktora jes fascynatem, pasjonatem tangiem i osoby ktora nie ma z tangiem zadnego zwiazku praktycznego lub emocjonalnego. czy uwazacie to za wykonalne, czy moze zadnego problemu w tym nie widzicie? ciekawe co na ten temat sądzicie..
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aleksandra
Bywalec



Dołączył: 08 Cze 2006
Posty: 327
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 16:18, 24 Sie 2006    Temat postu:

Faktycznie ciekawe... nigdy nie byłam w takim związku, więc nie wiem, ale chyba mamy kilku znajomych tańczących, których druga połowa siedzi w domu gdy tanguero pływa po parkiecie...
Ja chętnie poczytam jak ktoś chciałby się wypowiedzieć. A z mojej strony mogę powiedzieć, że tango to jest jeden z elementów cementujących związek. Tak jak każda wspólna pasja. Moim zdaniem trochę szkoda, jak nie można tańczyć ze swoim mężem/chłopakiem...
Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 17:02, 24 Sie 2006    Temat postu:

Aleksandra napisał:
Moim zdaniem trochę szkoda, jak nie można tańczyć ze swoim mężem/chłopakiem...
Very Happy


Taaak, nawet bardzo szkoda.
Narazie namówiłam swoją połowę na naukę walca: zaszantażowałam go, ze nie wyjdę za niego za mąż, jesli nie nauczy się, bo musimy zatańczyć pierwszy taniec na weselu Rolling Eyes Very Happy
...i tak sobie marzę, że tango będzie następne do nauki. Albo salsa.
Albo lindy-hop (o ile wreszcie pojawi sie jakiś nauczyciel tego tańca w Warszawie).
Niestety przez to, że mój narzeczony nie tańczy - ja od paru lat też nie tańczę. Sad A dlaczego? Dlatego, że nikt nie prosi mnie do tańca. A dlaczego? Naprawdę, uwierzcie mi, że nie wiem. Ładna jestem w miarę... tańczyć umiem... i po kątach się nie chowam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szymon
Bywalec



Dołączył: 02 Paź 2006
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:34, 02 Paź 2006    Temat postu:

Czesc
Temat ciekawy, ale faktycznie to troszke mi smutno ze tak to u Ciebie wyglada. Bardzo trudno na to odpowiedziec ludzia ktorzy tak ja Ty sa pasjonatami tanca.Taniec kojarzy nam sie z wyrazeniem uczuc niedzy partnerami, tworzy wiez miedzy nimi.Natomiast kazdy czlowiek z nas jest inny.Nie kazdy umie wyrazac to w tancu ,nie kazdy ma cos takiego aby to w ten sposob przekazywac.To znaczy nie dla tanca przeciez jestescie ze soba, i nie moze to stanowic decydujacego kryterium.Dla Ciebie jest to napewno dosc niesatysfakcjonujaca sytuacja, skoro tak lubisz tanczyc.Mam nadzieje ze z walcem sobie poradzi i ladnie razem zatanczycie a moze jednak sie skusi dla Ciebie o cos wiecej.
A tak nawiasem mowiac ja mialem troche inna sytuacje.Zawsze chcialem miec sympatie ktora umie grac na instrumentach badz ladnie tanczy.Ale jak to zyciu, choc nie mam udanych stycznosci z dziewczynami, to bylem w zwiazku z dziewczyna ktore podobnie jak ja unikala tanczyc.Hmm, choc tak naprawde to chcialem sie nauczyc.Zapisac na kurs z moja odwaga to tez nie bylo tak proste, poza tym z reguly to mlodziez na kursach w wieku do 20lat.Ale wygodniej powiedziec bylo nie niz zaczac sie uczyc.Nasczescie udalo mi sie znalezc osobe ktora uczy mnie tanca tow. wlasnie to tez walca ang. na poczatek. Hmm, nikt mnie nie zmusze i nie bede mlodym panem. Poprostu zawsze chcialem i sie udalo, jednak cos zrobic w tym kierunku.A troszke szkoda ze nie mam swojej zyciowej partnerki poniewaz mozna by sie czesciej uczyc, no i jak przezywac te wspolne chwile w tancu.
Co do twojej sytuacji to napewno jest to dyskomfort dla was, ze macie
odnienne nastawienia.Ja sie otworzylem i powiedzielem tancu tak , choc nikt mnie nie prosil o to, ale to chyba musi byc tam w srodku zeby i sie tylko wydostac.A u Towjego pratnera jak piszesz to raczej, jest taka osoba i nie przejawia tych zainteresowan.Przepraszam ale nie umiem pomoc w takiej sytuacji nie bylem.
Hej zobacz jaki jestem odwazny, juz zapraszam Cie do tanca.
Ech tam mam wiekie checi i szczerze chcialbym tanczyc za wszystkie zalegle czasy.Juz nie moge sie doczekac kiedy kolejne lekcje.
Hmm ,zobowiazanie wielkie, ale nie moge zrozumiec tych co umieja tanczyc, czemu Cie nie zapraszaja.
Juz sie pale do nauki, mam nadzieje ze moje szczerosc, checi usmiech, wybacza mi moje niedosciagniecia, no i to ze dobie zaczynam swoja przydoge z tancem a na to zeby miec przyzwoite umiejetnosci musze jeszcze zapracowac.
Pozdrawaim cieplutko,
papa


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil
Gość






PostWysłany: Śro 9:19, 04 Paź 2006    Temat postu:

szymonie z baleriną to szybko nie zatańczysz bo ona jest z wawy.
i czytaj dokładnie to tangowe forum bo ponad 10 dni temu ktoś pisał że balerina ma już wielu partnerów do tańca i zobacz że już się nie wpisuje od około miesiąca, bo jej problem zniknął.
w tangu ludzie piszą jak mają konkretny problem lub informację.
popłakała sobie bo zawsze początki są trudne ale swoją szczerością i fotografią zwróciła na siebie uwagę.
i najważniejsze pisz mniej a konkretniej bo my mamy mało czasu na czytanie bo dużo tańczymy tango ,a każdy tekst tangowicza wszyscy czytamy - zobacz jest tu po ponad tysiąc wejść(a to nowe forum) a są jeszcze inne fora (w tym dwa równie wielkie) i dłużej trwające
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andrzej
Administrator



Dołączył: 29 Maj 2006
Posty: 366
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: WrocLove

PostWysłany: Śro 14:24, 04 Paź 2006    Temat postu:

a tak z ciekawości, to skąd informacja o ponad tysiącu wejść na forum ? Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marta
Gość






PostWysłany: Czw 2:59, 05 Paź 2006    Temat postu:

Nie zgadzam sie z kamilem zebys szymonie pisal mniej.pisales o tym co masz w duszy.na to wszystko jest miejsce na tym forum.to fascynujace jak tango ciebie wciaga.pisz jak ci tak w duszy gra.a andrzej ma racje wyswietlen jest kilka tysiecy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Czw 9:49, 05 Paź 2006    Temat postu:

Zacznę jak mój post na forum etykieta: A co ma zrobić facet, którego żona nie tańczy tango. Tańczy wszystko inne ale do tanga się po prostu nie nadaje bo nie czuje sie u niej tej "uległości" cechującej dobrą tanguerę. No i mam problem, nie chcę specjalnie narażać się połowicy, z którą przeżyłem 35 lat dobrych i złych a jednocześnie jestem całkowicie oddany tangu inie wyobrażam sobie reszty lat bez niego. Na razie mam zgodę, z pewnym takim ociąganiem , na jedną milongę tygodniowo ale to mało. Co robić?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
neac
Gość






PostWysłany: Czw 13:25, 05 Paź 2006    Temat postu: something's gotta give

> związek złożony z osoby ktora jes fascynatem[...] i osoby ktora nie [...]

A czy to nie jest czasem kwadratura koła? Jakiś stan przejściowy? Something's gotta give, jak mówią Amerykanie. Nie ma dwóch miłości tak samo angażujących. Jeśli miłość (do kogoś lub czegoś) jest prawdziwa to każe wybierać między sobą, a innymi miłościami, nawet jeśli wie że przegra:)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marta
Gość






PostWysłany: Nie 11:00, 08 Paź 2006    Temat postu:

gosciu zona wejdzie w tango latwo a uleglosci sie nauczy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość
Gość






PostWysłany: Śro 7:42, 18 Paź 2006    Temat postu:

> Jeśli miłość (do kogoś lub czegoś) jest prawdziwa to każe wybierać między sobą, a innymi miłościami, nawet jeśli wie że przegra:)

tak wlasnie jest Smile

> gosciu zona wejdzie w tango latwo a uleglosci sie nauczy

moze tak sie zdarzyc, jasne. mozna tez spojrzec z drugiej strony..
otóż nawiazujac do cytatu wyzej, żona moze tango traktowac jak rywala.
i wtedy nici z wciągania żony, tym bardziej kiedy widzi, ze ona do tego tanga tak naprawde nie jest mężowi niezbędna, bo przecież on i tak na milonge pójdzie, w końcu z kim tańczyć będzie miał... i moze nawet chetniej z innymi niż z żoną, bo przecież tyle już z nimi wytańczył, dopasował się.
i gdzie wtedy potwierdzenie tych mnóstwa postów jakie to tango jest wyrażaniem głębokich uczuć miedzy partnerami, tworzenia więzi, skoro mąż tańczy tylko z innymi kobietami? to do nich wyraża te uczucia i więź?...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marta
Gość






PostWysłany: Śro 19:38, 18 Paź 2006    Temat postu:

tango się kończy wszystko cichnie
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 19:52, 20 Paź 2006    Temat postu:

Anonymous napisał:
Zacznę jak mój post na forum etykieta: A co ma zrobić facet, którego żona nie tańczy tango. Tańczy wszystko inne ale do tanga się po prostu nie nadaje bo nie czuje sie u niej tej "uległości" cechującej dobrą tanguerę. [...] Co robić?


Nei wiem, czy dobra tanguera jest rzeczywoście uległa... ale nieważne.
Mam pomysł: zamieńcie się rolami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin
Bywalec



Dołączył: 30 Maj 2006
Posty: 66
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 1:22, 26 Paź 2006    Temat postu:

Bailarina napisał:

Nie wiem, czy dobra tanguera jest rzeczywoście uległa...

Dobra tanguera nie musi być uległa. Ale żeby nie być uległą partnerka musi już sporo umieć....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 8:53, 31 Paź 2006    Temat postu:

Marcin napisał:
Dobra tanguera nie musi być uległa. Ale żeby nie być uległą partnerka musi już sporo umieć....


Na początku oboje muszą mieć w sobie dużo pokory.
Partnerka musi nauczyć się odbierac sygnały, ktore daje partner, a on musi nauczyc się je dawać oraz czuć, co się dzieje z partnerką (np. na ktorej stoi nodze i co w zawiązku z tym mozna, a czego nie).
To trudne, wymaga skupienia, czasu, i nie ma drogi na skróty. Dla osób, które lubią, żeby taniec był łatwy i od samego poczatku zupełnie swobodny tango się nie nadaje. Są takie charaktery, które nie trawią faktu, że po dwóch lekcjach nie są jeszcze najlepsi i nikt się nimi nie zachwyca, a do satysfakcji jeszcze długa droga. (sytuacja wymyślona przez mnie, wszelkie podobieństwo jest przypadkowe:) )
Jeśli ktoś ma wlasnie takiego nietańczącego i niepokornego partnera, to nie zazdroszczę, bo trudno bedzie go nakłonić do nauki tanga (ale nie jest to niemożliwe). Warto też pomyśleć nad jakimś kompromisem.

Myślę, że drugim ukrytym problemem jest zazdrość.
Np: ona piękna, w pończochach samonośnych i z kwiatem we wlosach co środa i sobota wiruje w ramionach tangueros, a on jest o to skrycie zazdrosny. Nie chodzi z nią na milongi, choć ona za każdym razem mu to szczerze proponuje. Zazdrość powoduje u niego zacięcie się, zamknięcie emocjonalne na tym polu. Sam już nie wie, czy tango mu się podoba, bo tango to dla niego jedynie synonim wyrazenia "moja dziewczyna tańczy z innymi poza moją kontrolą". Jej jednak dumnie mówi, że wszystko OK. (ta sytuacja również wymyślona przez mnie, wszelkie podobieństwo jest przypadkowe:) )


Myślę, że żeby wciągnąc opornego partnera do tanga trzeba dużo cierpliwości i delikatności, a przede wszystkim zrozumienia, jak on/ona się czuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Tango Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin