Forum tango argentyńskie Strona Główna tango argentyńskie
Forum Tangueros
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przyczynek do historii tanga w Polsce
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Tango
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Monika Blauth
Gość






PostWysłany: Wto 8:21, 17 Paź 2006    Temat postu: Przyczynek do historii tanga w Polsce

Wątek "Proszenie do tańca" rozbudowuje się bez końca.
Pozwoliłam sobie jeden z poruszanych tamatów ("matki-założycielki" etc.) przenieść do nowego wątku.

Coraz mniej ludzi z tangowego środowiska pamięta, jak TO się zaczęło. Mnie przy tym nie było, znam historię z drugiej i trzeciej ręki.

Dla zainteresowanych wygrzebałam artykuł zamieszczony w warszawskim dodatku do Rzeczpospolitej z 04.02.2000 (ponad sześć i pół roku temu!), w którym znajdziecie okruchy informacji, jak dawniej bywało...

Pozdrowienia
Monika
[link widoczny dla zalogowanych]

___________________________

W rytmie tanga

Ewidentny brak partnerstwa

Przy wejściu do sali wisi tablica z rozkładem tygodnia. Kolacje serwowane są w poniedziałki, wieczory taneczne odbywają się w czwartki i piątki, a przyjęcia okolicznościowe - w soboty i niedziele. Wtorki zarezerwowano na kurs tańca węgierskiego. Wypytywany o kurs tanga chłopak mówi z niechęcią:
- Będzie tutaj tak jak w "Rurze", do której zaczęły się schodzić rozmaite japiszony. Jak do zoo, żeby pooglądać. Od razu się atmosfera popsuła. I tutaj też się popsuje, a to jest ostatnie fajne miejsce w Warszawie.

W środę, obwieszcza tablica, w kasynie policyjnym jest kurs tańca argentyńskiego. "Kurs" to zła nazwa. Tutaj po prostu się tańczy. Nie ma trenerów ani instruktorów, nikt nie pokazuje kroków ani ich nie liczy. Na tym właśnie polega Milonga. Ten termin, będący pierwotnie nazwą pokrewnego tangu tańca, oznacza czynność (tańczenie tanga), a pośrednio także miejsce i czas.

W środę wieczorem wstęp jest płatny, co ma zrekompensować właścicielom sali niskie dochody z konsumpcji, a tancerzy ustrzec przed gapiami niepotrzebnie zajmującymi miejsce. Zanim jednak o dwudziestej obsługa zatarasuje stolikami wejście na salę i zacznie sprzedawać bilety, gra już muzyka, a na parkiecie jest kilka par. Przy stolikach siedzą goście związani raczej z lokalem niż z tangiem. Słychać uwagi: - Są trzy pod kolumną i tam z boku jeszcze czwarta, najładniejsza... Panowie, jeszcze po setce.

Paulina: Czuję się partnerką wszystkich.

- Zawsze chciałam tańczyć, oglądałam tango na filmach i bardzo mi się podobało - opowiada Agnieszka. - Pewnego wieczoru koleżanka zabrała mnie na Milongę, a następnego dnia obdzwoniłam wszystkie szkoły tańca w Warszawie, aby jak najszybciej zacząć się uczyć. W końcu umówiłam się na prywatną lekcję, ale już po paru krokach zorientowałam się, że to nie to, co chciałam. Instruktor skierował mnie do pana Witolda.

Pan Witold jest sędzią na turniejach tanecznych, a poza tym wynajmuje salę w domu kultury i uczy w niej kilka par. Agnieszka nie tańczy w kasynie, bo pan Witold zabrania tego swoim uczniom. Mówi, że muszą coś umieć, zanim się pokażą. On przecież firmuje ich własnym nazwiskiem.

Tango, które pokazano Agnieszce na prywatnej lekcji tańca, było wersją zeuropeizowaną, czyli zwulgaryzowaną i uproszczoną. Oparto je na schemacie: szybko-szybko-wolno-wolno. Taki schemat wziął się stąd, że Europejczycy nie byli w stanie zrozumieć prawdziwego tanga, które jest czymś więcej niż, powiedzmy, walc lub cza-cza. "Tango to taniec podmiejski z czasów nagle wybuchłej urbanizacji. Nostalgiczna muzyka i poezja mówiąca o zanikaniu pewnego świata, świata opuszczonego przez napływających do Argentyny emigrantów" - mówią o argentyńskim tangu antropolodzy kultury na wykładach poświęconych opisowi współczesnej cywilizacji. "Tango to smutna myśl, którą się tańczy" - cytują Ernesta Sabato.

To nie dyskoteka

Na zwykłych kursach tańca towarzyskiego instruktorzy mówią o tangu, tym europejskim, że jest jak walka z bykiem. Ta metafora ma zachęcić panów do władczej szarży na partnerki (mężczyzna zaczyna krokiem do przodu, kobieta ma się cofać), co kończy się zazwyczaj deptaniem po nogach. Takie porównanie wprawia w zdziwienie gości Milongi.

- To już raczej jak dwa obchodzące się kocury - mówią po dłuższym namyśle Karolina i Dariusz.

Paweł: Good time w sposób świadomy.

Odwołań do zoologii jest zresztą więcej. Pan Witold powtarza swoim uczniom, że powinni być czujni jak ważki i gibcy jak pantery.

Na Milongę przychodzi się w parach i najwięcej tańczy się z tą osobą, z którą się przyszło. Zmiany są mile widziane.

- Z reguły każdy tańczy z 2 - 3 osobami. Sposób tańczenia i reakcje partnerów są bardzo różne, nie z każdym udaje się nawiązać nić porozumienia - mówi Karolina.

Agnieszka ma na kursie w domu kultury stałego partnera. - Mogłabym tańczyć z kimś innym, ale na pewno nie z każdym, kto poprosi. Tango to nie dyskoteka, gdzie każdy kawałek tańczy się z innym partnerem - wyjaśnia.

Paulina tańczy od lat. Jest instruktorką, ale nie ma stałego partnera. Twierdzi, że jest w stanie zatańczyć z każdym.

Karolina: Nawiązać nić porozumienia.

O proszeniu do tańca opowiada Paweł, który tańczy od pięciu lat, a od dwóch i pół roku - jak sam mówi - zajmuje się tangiem poważniej: - Najpierw spotykamy się z partnerką wzrokiem. Jeśli uśmiechnie się do nas lub zrobi jakikolwiek gest, który mógłby znaczyć, że jest zainteresowana tańcem z nami - podchodzimy i prosimy ją do tanga. W elegancki, ale jednocześnie prosty sposób. Jeżeli odmawia, to może zdarzyć się tak, że nie zostanie poproszona przez tego mężczyznę, któremu odmówiła, przez następne, powiedzmy, trzy lata.

Żeby było tylko nasze

W Warszawie jest jeszcze jedno kasyno policyjne - i jeszcze jedna Milonga. W poniedziałki dla tych, którzy dopiero się uczą. Na początku ćwiczy się w dwóch grupach, damskiej i męskiej. Paulina stoi tyłem do kursantek, pokazuje im krok i wymaga, by go powtarzały. Paweł, który dziś gościnnie występuje w roli trenera, stoi przodem do swojej grupy. - Mężczyzna ma trudniejszą rolę, bo prowadzi i musi myśleć nie tylko za siebie, ale także za partnerkę - mówi.

Później pary się łączą i ćwiczą nowe figury, jeszcze bez muzyki. Instruktorzy oglądają tańczących i wprowadzają korekty. Chłopak, któremu Paweł na chwilę zabrał partnerkę, jest niezbyt zadowolony, ale pełen podziwu.

- Jeżeli podoba się wam tango argentyńskie i uważacie je za ważne, chrońcie je przed komercją - mówi Paweł. - Nic o nim nie mówcie znajomym, żeby nie stało się jeszcze jedną modą, która szybko przeminie. Zróbcie tak, żeby to tango było tylko nasze.

Tym apelem, skierowanym do wszystkich obecnych, kończy się trening "na sucho". Potem za kotarą włącza się magnetofon i wszyscy tańczą. Tak jak lubią i jak potrafią.

Na początku był David

David Mason przyjechał do Polski z Danii kilka lat temu, żeby uczyć tanga argentyńskiego i salsy.

- David znał lokale taneczne na Zachodzie, tu spodziewał się zastać to samo - mówi Paulina. - A tu nic takiego nie istnieje. Założyliśmy więc stowarzyszenie pod nazwą Akademia Tanga. Na początku była jedna Milonga, a tutaj jest już drugie miejsce. Prowadzimy kursy, mamy dwie grupy. Z bardziej zaawansowaną wyjeżdżamy za granicę, na przykład do Berlina. Odbyło się także kilka warsztatów, prowadzonych głównie przez nauczycieli z Niemiec. Właściwie ciągle się pojawia jakiś instruktor z zagranicy, bo grupa osób związanych z tangiem nie jest zamknięta i obejmuje nie tylko Europę, lecz wręcz świat - opowiada Paulina.

W kasynie nie trzeba cały czas tańczyć. Można też coś zjeść i wypić.

W Polsce do spopularyzowania tanga argentyńskiego bardzo przyczynił się film Carlosa Saury. Gdy wszedł na ekrany, na imprezach i kursach organizowanych przez stowarzyszenie pojawiło się wiele nowych osób. Pytam o skutki tej popularności.

- To jest tak. Skoro już zaczęliśmy, to do tego, co robimy, chcemy przekonać innych - tłumaczy Paulina. - Jednocześnie widzimy w tym pewne niebezpieczeństwo, że tango stanie się po prostu modą, popisem i ludzie będą przychodzić ze snobizmu. Do tego nie chcemy dopuścić, a to szalenie trudne. Zapraszamy więc wszystkich chętnych, a później obserwujemy, na ile są zaangażowani. Właśnie tacy autentycznie zaangażowani będą potem mogli być w stowarzyszeniu.

Paulina przyznaje, że jednak będzie pewien rodzaj snobizmu "na stowarzyszenie". Nie da się tego całkiem uniknąć. Ale będzie to grupa ludzi w swoim gronie. Grupa, która czerpie przyjemność z jednej rzeczy - właśnie z tanga.

Bo do tego trzeba dwojga

- W tangu chodzi przede wszystkim o to, by spotkać się z tą drugą osobą, z którą tańczymy. I mieć, jak to się mówi, good time, spędzić miło czas i spędzić go w sposób świadomy. Filozofię zostawiam dla innych sfer życia - mówi Paweł.

Według instruktorów nauka tanga trwa całe życie. W Argentynie ci, którzy mają dobrą kondycję fizyczną, osiągają szczyt swoich umiejętności w wieku 50, niekiedy nawet 60 lat. Im dłużej się tańczy, tym więcej się umie. Nie chodzi tu o naukę nowych kroków. Po prostu tańczy się z większą precyzją i z lepszym wyczuciem. Nie wszystkim jest to jednak potrzebne.

- Niektórym wystarcza krok podstawowy i na tym poziomie mogą się już porozumiewać ze sobą w tańcu - mówi Paulina. - To jest bardzo dobry sposób docierania do siebie, poznawania się, wyczuwania. Tango argentyńskie jest ciągłą niepewnością. Niepewnością każdego kroku, improwizacją. Nie wiadomo, co się stanie za chwilę, jak zareaguje partner. W przeciwieństwie do tanga standardowego, nie jest tańcem ułożonym, jest bardziej dzikie i emocjonalne. Nie ma ustalonych kątów ułożenia dłoni. Podstawowe kroki są oczywiście określone, ale można je przeplatać różnymi innymi.

Niektóre pary wypracowują własny styl, specyficzny sposób tańca, charakterystyczne figury. Reinhard i Grażyna, którzy przychodzą do obydwu kasyn w środy i poniedziałki, potrafią z pamięci wymienić najlepsze Milongi w Berlinie, tańczą, dotykając się czołami i patrząc w oczy. Nikt inny tak nie robi.

- Przede wszystkim chodzi tu o specjalny klimat tańca. Spotykają się dwie osoby, często dwie obce osoby i nie ma czasu na poznawanie się - wyjaśnia Paulina. - Od razu wchodzi się w pełnię tańca i to właśnie jest niesamowite. Wpada się natychmiast i później nie można się już zatrzymać.

- W tangu wiadomo, kto jest mężczyzną, a kto kobietą, rzecz wcale nie tak oczywista w naszych czasach - zauważa Agnieszka. - Mężczyzna prowadzi, kobieta się poddaje, to ewidentny brak partnerstwa. I to mi się właśnie w tangu podoba.

- Staram się poddawać i mam nadzieję, że będzie mi to wychodzić coraz lepiej, że nie będzie to siłowe czy ekspansywne. Liczę na to, że moi partnerzy będą się uczyć kroków, a ja - bycia posłuszną - mówi Paulina, która jako instruktorka często tańczy lepiej od swoich partnerów. - Tańcząc, mam poczucie, że przeszłość może być teraźniejszością. Tango wciąż jest, mimo że rozwijało się głównie w latach dwudziestych. Teraz przenosi ze sobą kawałek tamtego świata - sposób podchodzenia do siebie i zapraszania do tańca. Dostojeństwo, grację.

KRZYSZTOF ISZKOWSKI

ZDJĘCIA ANDRZEJ WIKTOR
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jeden z tłumu
Gość






PostWysłany: Wto 13:24, 17 Paź 2006    Temat postu:

Moniko jak zwykle jesteś genialna.Jakie nazwiska mają:Karolina,Dariusz,Paweł,Agnieszka,Reinhard,Grażna.Paulinę znamy.Potwierdza się głos z A&G o izolacji pierwszej grupy.Jakub otworzył drzwi do tanga.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blautango
Bywalec



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 16:33, 17 Paź 2006    Temat postu: jakie nazwiska?

Cytat:
Jakie nazwiska mają:Karolina,Dariusz,Paweł,Agnieszka,Reinhard,Grażna

O ile wiem, Reinhart siedzi teraz w Kijowie.
Resztę pewnie Bailarina może rozszyfrować.
Chociaż nie rozumiem jakie prawo ma anonimowa osoba ("jeden z tłumu") domagać się odarcia z anonimowości innych osób?


Monika


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
drugi z tłumu
Gość






PostWysłany: Wto 21:12, 17 Paź 2006    Temat postu:

jestem przeciętnym miłośnikiem tanga i nikogo nie zainteresuje moja osoba dlatego się nie podpisuję,ale ciekawe czy pierwsi miłośnicy dziś są na parkiecie z nami.zdjęcia do artykułu sporo by wyjaśniły.śledzę wypowiedzi bailariny i zauważyłem,że się obraziła.a niesłusznie bo już wszyscy się staramy.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przemek
Bywalec



Dołączył: 07 Paź 2006
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:45, 18 Paź 2006    Temat postu:

Hej,

może nie od rzeczy będzie przypomnieć, że to jest artykuł z gazety. O ile imię osoby, która jest cytowana, zapewne jest ok, o tyle jej słowa zapewne są słowami autora artykułu. Więc klimat tamtych czasów możemy przegadać, ale wypowiadanych poglądów nie warto.

przem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
trzecia z tłumu
Gość






PostWysłany: Śro 18:00, 18 Paź 2006    Temat postu:

przem. pamiętaj że były to czasy prehistoryczne i pojęcie o tangu było minimalne.tak jak i poziom tańczących.ja tańczę długo i pamiętam że takie były poglądy.teraz wiemy o tangu więcej i tańczymy lepiej.dziś paru facetów tańczących od dwóch lat jest dużo lepszych od wszystkich z 2000 roku.jest to naturalne.w 2012 będziemy lepiej tańczyć,uczyć i inaczej myśleć o tangu niż dziś.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blautango
Bywalec



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 10:38, 20 Paź 2006    Temat postu: Suplement do prehistorii

Zdjecia Roberta Sierakowskiego z Milongi Pod Pałkami przy kinie Muranow w Warszawie
Lekcje z Davidem Masonem
Który to był rok? 1998? 1999?

Ja rozpoznaje tylko Pauline Policzkiewicz i Tomka Łopacińskiego (ostatnie zdjecie),

[link widoczny dla zalogowanych]

Monika


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blautango
Bywalec



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 54
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 10:43, 20 Paź 2006    Temat postu: Suplement 2

Milonga "Pod Pałkami" w reportażu Witolda Krassowskiego
styczen 2001
Na zdjeciu 3 - Ania Iberszer
Kogo jeszcze rozpoznajecie?

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SalSolo
Gość






PostWysłany: Pią 13:17, 20 Paź 2006    Temat postu: Rozpoznanie

6-te zdjecie to zalozyciel AcademiaDeLaLengua, Fabian Eduardo Fiallo Enriquez, przelamuje w pol jakas partnerke Wink
Przedostatnie to tez Tomek.
Ostatnie, pod kolumna stoi moim zdaniem Bartek Wozniak.

Fajne czasy z ta milonga Pod Palkami Wink)) David uczyl przed milonga, oprocz kroku podstawowego, jakichs szalonych figur. Bylo mocno klimatycznie. Czesto z sufitu jakies sflaczale baloniki zwisaly po weekendowym weselisku Wink
I czardasze we wtorek tez byly super! Wink

I Paulina miala racje, bo byl taki okres, ze nagle zrobilo sie tango "modne", przychodzili "lanserzy", podpierali kolumny, halasowali, nie bylo gdzie tanczyc, muzyka ledwo sie przez "smichy-chichy" przedzierala. Na szczescie szybko moda sie zmienila i pozostali tylko milosnicy.

A pozniej sie rozkrecalo i teraz mamy milonge conocnie! Wink Hurra! Wink

SalSolo
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomek
Gość






PostWysłany: Pią 17:27, 20 Paź 2006    Temat postu:

Fajnie wtedy bylo Smile. Chyba mam nawet gdzies troche tych czarno-bialych zdjec. Ja rozpoznaje jeszcze dwie inne osoby ale teraz juz nie chodzace na tango. Ciekawe czy jeszcze ktos pamieta ze anonimowa Wink Grazyna byla przez jakiś czas w pierwszym zarzadzie ATA? Smile

Pozdrawiam,
Tomek.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 17:36, 20 Paź 2006    Temat postu: Re: Rozpoznanie

SalSolo napisał:

Ostatnie, pod kolumna stoi moim zdaniem Bartek Wozniak.


tak, to Bartek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 17:57, 20 Paź 2006    Temat postu: Re: Przyczynek do historii tanga w Polsce

Monika Blauth napisał:
David Mason przyjechał do Polski z Danii kilka lat temu,


To było chyba już z 10 lat temu.

Cytat:
żeby uczyć tanga argentyńskiego i salsy.


...i poprosił Beatę Blizińską o to, żeby była jego partnerką. Miała wtedy już niemale doświadczenie w tańcu. Pracowała z nim przez niecały rok za darmo, dawali razem pokazy tańca, uczyli, itd itd.
Po niecałym roku współpracy pojawiła się Paulina, którą David co prawda mniej cenił za umiejętności taneczne, ale z jakichś przyczyn zdecydował się na dalszą współpracę właśnie z nią.
Beata była w komitecie założycielskim ATA.
Paulina, która również była w tym komitecie i zajmowała się formalnościami, z niewiadomych przyczyn nie wpisała Beaty na listę członków stowarzyszenia, co było już wyraźnym afrontem. Beata musiała płacić za wstęp na milongę pod Pałkami, pełne stawki za warsztaty, została sprowadzona do roli kogoś, kto nic dla tanga w Polsce nie zrobił.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ania Iberszer
Gość






PostWysłany: Sob 23:15, 21 Paź 2006    Temat postu: O ile mnie pamiec nie myli...

David przyjechal do Polski w 1998 roku z Dani i zaczął uczyć salsy, ktorej wowczas jeszce w Polsce nie bylo. Na imprezy salowe w ground zero i na zajcia z Davidem przychodzily obecne "tuzy" salsowe Warszawy. Na początku 1999roku David postanowil zarazic Warszawe tangiem. Zaczął miedzy innymi od kregu znajomych, ktorzy przychodzili na salse i tak sie zaczelo. Z tego co pamietam to sposrod salsowiczow rozpoczeli wlasnie Beata Blizinska (nasza "bailarina"), Tomek Łopaciński, ja z Bartkiem Woźniakiem, no i Paulina, przy czym nie pamietam, czy Pola tez wyszla od salsy, czy zetknela sie z Davidem w jakas inna droga. Byl tez Marcin Adamczyk i jego siostra.
Pola juz wczesniej "zarazila" sie tangiem w Paryzu, a kiedy nastal David - zaczela z nim tanczyc. Ja tanczylam z Bartkiem, Beata z (i tu moja fatalna pamiec do imion...)...Rafalem?- architektem i wspolnie zaczelismy myslec o zalozeniu stowarzyszenia. Prawde mowiac nie przypominam sobie tych wszystkich zawirowan formalnych, o ktorych wspomina Beata"bailarina", ale moze o czyms nie wiem...
No i oczywiscie byly milongi "Pod palkami" i kursy, ktore prowadzilismy juz pozniej w OKU i w Szkole Baletowej.
Jednoczesnie zaczelismy jezdzic do Berlina na zajecia i na milongi i stamtad sprowadzilismy Constantina (na 1 i 3zdjeciu czarno-bialym tanczymy razem). To byl czas, kiedy David juz sobie pojechal i Constantin byl naszym nadwornym nauczycielem z "zagranicy". Wowczas tez na parkietach szaleli Reinhard z Grazynka, Olenka z Rafalkiem , Monika-tancerka, ktora potem wyemigrowala do Rzymu, Bozenka i Tadeusz Debscy i wielu, wielu innych tangueros. Wtedy powstal taki film dla telewizji "El tango" - film o Piazzoli, Waldek Malicki gral na fortepianie i opowiadal, Trio Revirado gralo, a mysmy tanczyli. Paulina tanczyla wtedy z Markiem Kwietniem, potem tangiem zarazil sie brat Bartka - Janek, i wszyscy wiemy jak to sie skonczylo:) - Pola z Jankiem stworzyli fantastyczna pare nie tylko na parkiecie. Beata wyjechala za granice na studia taneczne. A swiat tanga sie powiekszal i powiekszal.
I dalej rosnie, a ja juz nie znam ponad polowy osob, ktore pojawiaja sie na naszych milongach i sa uczniami uczniow "dziadka" Davida:)

Pozdrawiam
Babcia Ania:)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mlody
Gość






PostWysłany: Nie 2:58, 22 Paź 2006    Temat postu:

babcie anie znam ale babci beaty nie,szkoda ze nie przychodzi na milongi.szkoda ze nie przedstawiono tak zasluzonej osoby dla naszego tanga!!!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bailarina
Bywalec



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 11:13, 22 Paź 2006    Temat postu: Beata Blizińska

mlody napisał:
babcie anie znam ale babci beaty nie,szkoda ze nie przychodzi na milongi.


Paulina nigdy nie wspomina o mnie - widocznie taką ma politykę. Nigdy nie rozumiałam jej zachowania wobec mnie. Zawiść zawodowa może?
(teraz już kompletnie bezsensowna zawiść, bo już dawno nie stanowię dla niej zagrożenia)

Przychodzę na milongi ale bardzo rzadko, bo nikt mnie już nie zna, nikt nie prosi do tańca mimo, że jestem ubrana tangowo, patrzę na tańczących z przyjemnością i zazdrością... pisałam już o tym dużo.

Cytat:
szkoda ze nie przedstawiono tak zasluzonej osoby dla naszego tanga!!!


Na stronie blautango.com "wisi" notka o mnie odkąd ta strona istnieje. Na zdjęciach tańczę z Maćkiem Zawidzkim - architektem (www.zawidzki.com - można tam pooglądać zdjęcia). To był mój partner przez jakiś czas - dopóki nie wyjechał na długo do Chicago.

Wczoraj zainspirowana rozmowami na tym forum wysłałam Monice Blauth moje zdjęcia z Davidem, żeby dodała je do mojej notki. Mam nadzieję Monika, że znajdziesz chwilkę, zeby to zrobić Rolling Eyes Smile
(przy okazji: moj mail tam zamieszczony jest nieaktualny).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tango argentyńskie Strona Główna -> Tango Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin